Biennale Malarstwa Bielska Jesień

Edycja 2001

2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001 2001

2001


2. WYSTAWA KURATORSKA "Bielskiej Jesieni" - Zawody malarskie

Kurator - Adam Szymczyk

Galeria Bielska BWA

Kurator wystawy, Adam Szymczyk postawił kwestię malarstwa w trzech perspektywach: trwałości malarskiego zawodu, ciągłości sportowej gry o malarstwo i nieuchronności towarzyszącego jej rozczarowania. Artyści biorący udział w wystawie nie identyfikują się z malarstwem pojmowanym jako pracowite rozstrzyganie dwuwymiarowej powierzchni, przeciwnie, odchodząc od malarstwa, traktują je jako jeden ze środków umożliwiający powiedzenie czegoś o świecie, który ze wszystkich czterech stron wdziera się w obraz. 

Udział wzięli: Paweł Althamer, Cezary Bodzianowski, Agnieszka Brzeżańska, Piotr Janas, Goshka Macuga,  Wilhem Sasnal, Jadwiga Sawicka, Maciej Sawicki, Monika Sosnowska, Piotr Uklański.


[Od 2000 roku, naprzemiennie z Biennale Malarstwa "Bielska Jesień" - otwartym konkursem dla malarzy, Galeria zaczęła organizować konkurs na
scenariusz i realizację wystawy malarstwa dla kuratorów.

Pierwsza wystawa, której kuratorką została Bożena Czubak, odbyła się w 2000 roku, następna - wg harmonogramu - powinna mieć miejsce w 2002, jednakże została zorganizowana w listopadzie i grudniu (16 XI - 16 XII) 2001 roku, tuż brzed Biennale Malarstwa "Bielska Jesień 2001" prezentowanym do lutego 2002 roku.]

 

„Zawody malarskie” - wystawa kuratorska Adama Szymczyka towarzysząca konkursowi malarstwa współczesnego „Bielska Jesień”. Prace prezentowane są w obu salach i na fasadach Galerii Bielskiej BWA oraz w Muzeum Techniki i Włókiennictwa przy ul. Sukienniczej 7 w Bielsku-Białej. Integralną częścią wystawy jest również akcja plakatowa w mieście autorstwa Wilhelma Sasnala.

„Bielska Jesień” jest wystawą polskiego malarstwa współczesnego, organizowaną nieprzerwanie od 1962 r. W latach 60. - po okresie socrealizmu i politycznych nacisków na sztukę - jej podstawowym walorem była wolność dla twórczości. Dowolność tematu, techniki, formatu przez wszystkie kolejne lata była chlubą tej konfrontacji, która z czasem przekształciła się w konkurs i - głównie dzięki coraz wyższym nagrodom i patronatowi Ministerstwa Kultury i Sztuki - uzyskała wysoką renomę wśród malujących artystów. W ostatnich latach, kiedy sztuka ewoluowała daleko poza sferę prostokąta płótna pokrytego farbami, wymagania stawiane tak prestiżowym wystawom, jaką stała się „Bielska Jesień” wzrosły. I to zarówno ze strony odbiorców, jak organizatorów i samych artystów. Doświadczenia blisko czterdziestoletniej historii „Bielskiej Jesieni” zaowocowały znamiennym kompromisem: obok konkursu otwartego dla wszystkich malujących tzw. profesjonalistów Galeria Bielska BWA proponuje wystawę problemową, niewątpliwie trudniejszą (zarówno w odbiorze, jak i organizacji), ale wnoszącą nowe wartości w sferze kultury, wręcz kulturotwórczą. Wystawę, której koncepcję powierza się kuratorowi i po jej zaakceptowaniu przez grono specjalistów pozostawia pełną wolność. Wolność dla sztuki jest więc nadal wartością nadrzędną „Bielskiej Jesieni”.

W tym roku wystawa kuratorska odbywa się po raz drugi (pierwsza, w roku 1999 pt. „Pomiędzy estetyką a metafizyką”  została przygotowana przez Bożenę Czubak, historyka i krytyka sztuki, doświadczoną kuratorkę związaną z Poznaniem i Gdańskiem). W 2001 roku autor koncepcji wystawy Adam Szymczyk, kurator głośnych ostatnio wystaw m.in. w warszawskiej Zachęcie i swej macierzystej Galerii Foksal, proponuje „Zawody malarskie”. Nazywa wprost to, czym w istocie konkursy malarstwa są (artyści stają w szranki ścigając się o palmę pierwszeństwa), jednocześnie znajdując w tym słowie kolejne ważne znaczenia. „Wystawa „Zawody malarskie” stawia kwestię malarstwa w trzech perspektywach: trwałości malarskiego zawodu, ciągłości sportowej gry o malarstwo - i nieuchronności towarzyszącego jej rozczarowania.” Przy wystawie kuratorskiej nie ma nagród, nie ma jury rozstrzygającego autorytarnie, która z prac jest najlepsza. Wystawa nie jest zbiorem pojedynczych obrazów lecz tworzy całość, w której każdy element jest istotny. Adam Szymczyk wybrał artystów, którzy kojarzeni są z innymi, niż malarstwo mediami, technikami czy środkami wypowiedzi, ale właśnie dzięki penetrowaniu granic sztuki zakreślają obszar, który wciąż nazywa się malarstwem. „Artyści biorący udział w wystawie nie identyfikują się z malarstwem pojmowanym jako pracowite rozstrzyganie dwuwymiarowej powierzchni. Przeciwnie, odchodząc od malarstwa, traktują je jako jeden ze środków, umożliwiających powiedzenie czegoś o świecie, który ze wszystkich czterech stron wdziera się w obraz.”    

 

KATALOG

Zawody malarskie

© Wydawca: Galeria Bielska BWA i autorzy. Rok wydania: 2001.

Katalog towarzyszący wystawie pt. „Zawody malarskie” (Galeria Bielska BWA, 16.11-16.12.2001), której koncepcja wygrała w konkursie na wystawę kuratorską „Bielskiej Jesieni” w 2001 roku. Wydawnictwo w polsko-angielskiej wersji składa się z dwóch części – w części z pomarańczową okładką znajdują się teksty teoretyczne Charlesa Esche oraz Adama Szymczyka – kuratora, który opisuje prace znajdujące się na wystawie. Część ta zawiera również 16 kolorowych fotografii – reprodukcji prac i zdjęć z ekspozycji. W części z czarną okładką zostały umieszczone teksty Adama Szymczyka o koncepcji wystawy „Zawody malarskie”, jego esej o malarstwie, a także biogramy 10 artystów biorących udział w wystawie.

Tłumaczenie: Adam Szymczyk i Artur Zapałowski. Fotografie: Jacek Rojkowski, Grażyna Cybulska. Projekt graficzny: mamastudio. Naświetlanie: Compal, Bielsko-Biała. Druk: Oficyna Drukarsko-Wydawnicza Akant Cieszyn. Wydawnictwo w miękkiej okładce, dwuczęściowe: część I (pomarańczowa) 44-stronicowa, część II (czarna) 20-stronicowa. Katalogi połączone są ze sobą banderolą, ich komplementarną część stanowi zakładka z reprodukcją prac Cezarego Bodzianowskiego. Format: 18 x 17,8 cm. ISBN: 83-87984-02-7 (część I), 83-87984-11-61 (część II).

 

Teksty:

Krótki tekst o malowaniu*

Wierny obraz

Nawet gdy snute współcześnie, rozważania o malarstwie dawnych często biorą za punkt wyjścia Pliniusza Starszego lub zgoła cofają się w mrok Altamiry. Stare historie mówią o obrazach doskonałych, a i malarze jaskiń nie popełniali błędów. Dobry obraz - zarówno realistyczny, jak i abstrakcyjny - jest według tych historii trafiony, trafny. To wyrażenie zakłada istnienie idealnego pierwowzoru w geometrii umysłu albo w rzeczywistości wiecznej. Obraz zawsze odpowiada czemuś, w mniejszym lub większym stopniu. Różnie to nazywano, Picasso mówił, że nie szuka, lecz znajduje, a Cybis mówił, że szuka. Stażewski, jak mówią, mówił w swoich późnych latach, że idzie o to, by dobrze postawić kolor obok koloru. Dobrze, czyli jak? Co znajdował Picasso i czego szukał Cybis? Czy szukali tego samego, a znaleźli każdy co innego, czy może każdy szukał swego, a doszli, gdzie doszli?

Nieubłagana krata, siatka przecinających się linii, organizująca pole widzenia - ukryta w subtelnościach renesansowej perspektywy centralnej, w rygorystycznie prawidłowych zawiłościach barokowych anamorfoz, lub przeciwnie - dumnie ujawniona jako zasada budowy w spekulacjach konstruktywistów, bądź też ostentacyjnie obnażona i moralizatorsko demaskowana w licznych wariantach krytycznej analizy obrazowania, podjętej przez sztukę konceptualną - nie jest tak stara, jak malowanie. Odpowiedniość, wierność obrazu wobec rzeczywistości (potocznej lub wiecznej), nie musi być wyzwaniem i powołaniem malarza. Spójrzmy na kilka sposobów użycia malarstwa, w których przynajmniej część spośród spornych zagadnień tej dyscypliny ulega zawieszeniu.

Obraz powtórzony

Malarstwo jako powtórzenie. Idzie tu bardziej o sam gest powtórzenia i jego charakterystyczne składniki, niż o jakość naśladownictwa. W wielkich muzeach świata zdolni rzemieślnicy tworzą kopie arcydzieł i przeciętnych, przyjemnych obrazów. Praca nad kopią pozwala uwolnić się od problemu z konstrukcją obrazu, od pomysłów i wątpliwości, od rozstrzygnięć dotyczących relacji obrazu do wszelkiej zewnętrzności. Okazuje się, że przeciętny malarz może namalować doskonały obraz. Oczywiście, o ile ktoś namalował go już wcześniej. Zawsze można powiedzieć, że kopii czegoś brakuje. Można też odwrócić pytanie i złośliwie dociekać braków oryginału. Oryginał nie jest pierwszy i ostatni. Inicjuje reprodukcję. Kopiści, w przeciwieństwie do ich dzieł, są wierni obrazom. Ich dzieła są mniej wartościowe, choć takie same.

Obraz ocalony

Rekonstrukcja, restauracja, renowacja. Wodzić pędzlem po śladzie sprzed dwustu lat. Natrafić na ubytek tynku, wypełnić go i dokończyć pewien uśmiech. Oczyścić okolicę uszkodzenia i naprawić je, zastąpić pustkę obrazem, wywołanym z pamięci podręcznej, a jeśli ta chwilowo zawiedzie, zawsze można odwołać się do zasobów Twardego Dysku, na którym odnajdziemy z grubsza wszystko. Restaurator maluje ten sam obraz na nowo. Maluje czterystuletni olejny portret damy, która mu za to nie zapłaciła i sześćsetletnią dłoń świętego w nawie kościoła, nieco powyżej plastikowych kwiatów i elektrycznych lampek, imitujących płonące świece. Konserwator może dokonać rekonstrukcji swobodnej, o ile źródła zaginęły. Ale i tak wszyscy zgodzą się bez większych oporów, że szło tu przede wszystkim o dowód wierności wobec obrazu.

Pod obraz

Obrazy wiesza się zwykle na ścianach. W muzeach są to ściany białe, czasem kolorowe. Istnieje kilka szkół muzealnego malarstwa ściennego. Pamiętam szok kolorowych pomieszczeń londyńskiej National Gallery. Ponoć białe ściany wymyślono w pewnej galerii w Chicago, dopiero w latach 30-tych. Niewykluczone, wątpliwe. Malarze ścienni mają mnóstwo roboty w muzeach, trwa tu gorączkowe przemalowywanie, z wystawy na wystawę zmieniają się odcienie, warstwy farby nakładają się na siebie, w końcu trzeba je zrywać, bo zaczyna brakować miejsca dla obrazów. W tym czasie malarze pokojowi cierpliwie zeskrobują tapety, zmywają kleje i starą farbę, malują mieszkania i biura, przygotowując grunt dla ulubionych obrazków z rodzinnej albo korporacyjnej kolekcji. Na dobrze odmalowanej ścianie obraz z pewnością wygląda lepiej niż na ścianie brudnej.

Po obrazie

W mitologii białych ludzi końca dwudziestego wieku white cube był ucieleśnieniem instytucjonalnej represji, przestrzenią totalnej przejrzystości, obiektywnego przedmiotu, ustalonej ceny. Na drugim biegunie, ciemna sala kina, nim zacznie się projekcja, ma ewokować utratę podmiotowości, powrót do łona i tak dalej. W czasach wszechobecnych projekcji, w każdym doskonałym white cube musi pojawić się małe black box, jedno lub kilka wydzielonych przestrzeni projekcyjnych, gdzie w intymnej atmosferze można napawać się pracami video. Inną formą jest lightbox, podświetlone pudło z fotografią na frontowej ściance, projekcja-w-sobie, którą można oglądać nawet w doskonale oświetlonej przestrzeni. Biel ścian jest światłem oślepiającym, źródło światła pod fotografią przywraca zdolność widzenia. Wokół nas jest tyle światła, że nawet jeśli zaciśnie się oczy, zostają powidoki, obrazy, które można namalować, by potem im się przyglądać. Strzemiński nazywał je kompozycjami solarystycznymi. Patrzył w słońce. Dzisiaj szeroko otwieramy oczy w blasku flesza, stroboskopu, policyjnego koguta, ultrafioletu i innych źródeł. W ich świetle patrzymy na malarstwo, zakładając, że wciąż jest wierne obrazom.

Obrazy mają się dobrze. Kogo obchodzi malarstwo!

Adam Szymczyk

* Niniejszy tekst powstał na zamówienie do katalogu innej wystawy malarstwa i został odrzucony. W pierwotnej wersji, ostatnie zdania brzmiały jak następuje:

"Dzisiaj szeroko otwieramy oczy w blasku flesza, stroboskopu, policyjnego koguta, ultrafioletu i innych źródeł. W ich świetle patrzymy na obrazy, zakładając, że są wciąż wierne.

Malarstwo ma się dobrze. Kogo obchodzą obrazy!"

 

***

“Zawody malarskie” to wystawa towarzysząca konkursowi malarstwa współczesnego “Bielska Jesień”, której kuratorem jest Adam Szymczyk z warszawskiej Fundacji Galerii Foksal. Prace prezentowane są w obu salach i na elewacjach Galerii Bielskiej BWA oraz w Muzeum Techniki i Włókiennictwa przy ul. Sukienniczej 7 w Bielsku-Białej. Do wystawy należą także rozklejone w mieście plakaty Wilhelma Sasnala.

“Bielska Jesień” jest wystawą polskiego malarstwa współczesnego, organizowaną nieprzerwanie od 1962 r. Dowolność tematu, techniki i formatu wystawianych prac, wolność dla twórczości - były przez lata chlubą tej konfrontacji, która z czasem przekształciła się w konkurs. Dzięki stale rosnącym nagrodom i patronatowi Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, konkurs uzyskał wysoką renomę wśród malujących artystów. W ostatnich latach, kiedy sztuka ewoluowała daleko poza sferę prostokąta płótna pokrytego farbami, wzrosły też wymagania stawiane prestiżowym wystawom, do jakich zalicza się “Bielska Jesień”. I to zarówno ze strony odbiorców, jak organizatorów i samych artystów. Doświadczenia blisko czterdziestoletniej historii “Bielskiej Jesieni” zaowocowały znamiennym kompromisem: obok konkursu otwartego dla wszystkich profesjonalnych malarzy Galeria Bielska BWA proponuje autorską wystawę problemową, trudniejszą tak w odbiorze, jak i w organizacji, ale wnoszącą nowe wartości w dyskusję toczącą się wokół współczesnej kultury. Przygotowanie koncepcji wystawy powierza się kuratorowi i po jej zaakceptowaniu przez grono specjalistów pozostawia mu się pełną swobodę. Wolność dla sztuki jest więc nadal wartością nadrzędną “Bielskiej Jesieni”.

W tym roku wystawa kuratorska odbywa się po raz drugi (pierwsza, w roku 1999 pt. “Pomiędzy estetyką a metafizyką”  została przygotowana przez Bożenę Czubak, historyka i krytyka sztuki, doświadczoną kuratorkę związaną z Poznaniem i Gdańskiem). W 2001 roku autor koncepcji wystawy Adam Szymczyk, kurator głośnych ostatnio wystaw m.in. w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej i w Zachęcie, proponuje “Zawody malarskie”. Nazywa wprost to, czym w istocie konkursy malarstwa są (artyści stają w szranki ścigając się o palmę pierwszeństwa), jednocześnie znajdując w tym słowie kolejne ważne znaczenia. Wystawa “Zawody malarskie” stawia kwestię malarstwa w trzech perspektywach: trwałości malarskiego zawodu, ciągłości sportowej gry o malarstwo - i nieuchronności towarzyszącego jej rozczarowania. Przy wystawie kuratorskiej nie ma nagród, nie ma jury rozstrzygającego autorytatywnie, która z prac jest najlepsza. Wystawa nie jest zbiorem pojedynczych obrazów lecz tworzy całość, w której każdy element jest istotny. Adam Szymczyk wybrał artystów, którzy kojarzeni są z innymi, niż malarstwo mediami, technikami czy środkami wypowiedzi, ale penetrując granice sztuki i przekraczając międzygatunkowe podziały, wyznaczają kontur terenu, na którym uporczywie pojawia się kwestia malarstwa. Artyści biorący udział w wystawie nie identyfikują się z malarstwem pojmowanym jako pracowite rozstrzyganie dwuwymiarowej powierzchni. Przeciwnie, odchodząc od malarstwa, traktują je jako jeden ze środków, umożliwiających powiedzenie czegoś o świecie, który ze wszystkich czterech stron wdziera się w obraz. W wystawie biorą udział artyści znani z wielu innych wystaw w Polsce, a także mniej znani. Nigdy jednak nie występowali w tej konfiguracji.

Paweł Althamer, artysta malarz. Pokazuje obrazy z pomarańczowymi kropkami (co w języku komercyjnych galerii oznacza: sprzedane) i napisami, jakie zwykle umieszcza się na tabliczkach obok obrazu. Tematem obrazu staje się jego położenie rynkowe i miejsce w historii sztuki. Anegdota znika.

Cezary Bodzianowski, autor sytuacji i obiektów, przenikliwy obserwator i malarz współczesnych przemian społecznych i estetycznych. Pozował do portretu dzieciom z III klasy szkoły podstawowej, które odbywają zajęcia plastyczne w Galerii Bielskiej BWA. Jako jednoosobowe jury, artysta wybrał najlepsze prace, które będą wydrukowane na kolorowej zakładce do pierwszej, czarno-białej części katalogu wystawy. Na wystawie eksponujemy rysunki dzieci i dokumentację zdarzenia na video.

Agnieszka Brzeżańska, malarka pachnących perfum i krwawych zachodów słońca. Używa brokatu i obrazów z magazynów dla kobiet. Na wystawie oślepiają nas wielkie słońca i czarują małe pocałunki.

Piotr Janas, wyróżniony na ostatniej konkursowej „Bielskiej Jesieni”, malujący obok innych. Pokazuje obrazy: mechaniczno-organiczne konstrukcje, w których obok przetworzonych motywów z warszawskiej Pragi i aluzji do malarstwa klasycznego, rozwija się kilkanaście różnych stylistyk malarskich i walczą ze sobą sprzeczne motywacje.

Goshka Macuga, uprawia sztukę kuratorską i rzeźbę. Zaprojektowała prawdziwą wystawę malarstwa na tle fototapety z alpejską doliną. Niewielkie obrazy przyjaciół artystki – angielskich artystów –  umieszczone są w odpowiadających ich tematyce punktach alpejskiego pejzażu. Kicz i klisza ścigają się z prawdziwą sztuką. Kto zwycięży?

Wilhem Sasnal, zwycięzca ostatniej „Bielskiej Jesieni”, namalował na tylnej ścianie BWA powiększoną stronę z komiksu “Maus” Arta Spiegelmana. Strona odnosi się do momentu, kiedy rodzice Spiegelmana wiezieni są do obozu koncentracyjnego i przejeżdżają przez Bielsko, w którym jeszcze do niedawna posiadali fabrykę tekstylną. Sasnal usunął z komiksu wszystkie obrazy i pozostawił same teksty w białych ramkach. Galeria Bielska BWA jest położona w miejscu, gdzie do roku 1939 znajdowała się synagoga.

Jadwiga Sawicka, ostatnio malarka tekstów, także rzeźbiarka i autorka fotografii. Pokazuje ścianę plakatów z tekstem programu telewizyjnego, bezlitośnie obiektywny dziennik bezsensownej i przypadkowej rzeczywistości współczesnej.

Maciej Sawicki, malarz i performer. Pokazuje film pt. “Napełnienie” z obrazami w roli głównej i być może jeden żywy obraz. Dowiemy się wiele, o ile znajdziemy klucz do misternie splątanej narracji filmu. Jeśli nie znajdziemy klucza, pozostanie niepokój.

Monika Sosnowska, dla której malarstwo wiąże się z pochłanianiem i poszerzaniem przestrzeni. Na fasadzie BWA namalowała różowy fryz z motywem z wycinanki łowickiej, którego bohaterką jest kobieta z kurami wyrastającymi z dłoni. W Muzeum Techniki wytyczyła na podłodze duże boisko piłkarskie i przedzieliła je ścianą z drzwiami.

Piotr Uklański, autor skandalicznie pięknych fotografii, potwierdzających najgorsze obawy dziewiętnastowiecznych malarzy. Pokazuje inscenizowaną i manipulowaną fotografię dekadenckiego cocktail party, wykonaną na wielkoformatowej tapecie.

 A.S. 

Autorzy fotografii:

wernisaż, portrety artystów, działanie Cezarego Bodzianowskiego, dokumentacja realizacji (w trakcie działąnia) Moniki Sosnowskiej oraz dokumentacja Wilhelma Sasnala - Grazyna Cybulska

dokumentacja wystawy - Jacek Rojkowski