Biennale Malarstwa Bielska Jesień

Kisielewska Justyna

Uczestniczka 7. Wystawy Kuratorskiej "Bielskiej Jesieni" "Samozapłon" 2012.


Malarka, rzeźbiarka, autorka instalacji. Urodzona w 1986 roku w Narewce. W latach 2006–2012 studiowała malarstwo w Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu.

 

Wybrane wystawy:

2012: AAAkupunktura, Galeria Kordegarda, Warszawa; 2011: Broken screen 2, Lilandgården Gallery, Kabelvåg, Działanie w przestrzeni publicznej, Poznań; Granica, Tarzan, Stary Browar, Poznan; 2010: Protoplazma, Galeria Arsenał, Białystok; 2009: To idzie młodość, Galeria Klimy Bocheńskiej, Warszawa, Poznań, It’s a place like, Galeria Aula ASP, Poznań; Szaman miejski, działanie w przestrzeni publicznej, Poznań; 2008: No one get out alive, Galeria Enter, Poznań.

 

Justyna Kisielewska

Tworzenie sztuki bywało porównywane do biologicznego powoływania do życia nowego istnienia. Z kolei mit o Pigmalionie opowiada historię niezwykle silnej więzi emocjonalnej między antycznym rzeźbiarzem, a wykuwaną przez niego w kamieniu postacią. W takim rozumieniu artysta stoi w pozycji tworzącego ex nihilo demiurga. Czy więc dzieło sztuki jest „zrodzone a nie stworzone”? To pytanie stawiają przed widzem prace Justyny Kisielewskiej, o których Anna Miczko pisze: „Intencją artystki było stworzenie nowego życia – obiektu wykonanego z materii całkowicie nieorganicznej, który za pomocą rozmiaru i struktury naśladować będzie żywy organizm.  Obraz powstał z inspiracji sztuczną inteligencją, a w szczególności próbami symulowania funkcji myślowych i językowych człowieka. W pewnym momencie artystka stanęła przed kluczowym pytaniem; czy to co tworzy jest jeszcze ciągle obrazowaniem czegoś, czy tym czymś się staje?” 

Gigantyczne płótno pokryte grubą warstwą półprzezroczystego silikonu przypomina wielki kawał tłuszczu lub organicznej materii, wydzieliny rozsmarowanej na płaszczyźnie obrazu. Zatopione w nim setki regularnie ułożonych włosków wydają się falować poruszane wewnętrzną, biologiczną energią. Druga, równie monumentalnych rozmiarów praca („Obraz drugi”, 2011), uderza intensywnością koloru. Pod połyskliwą, bladoróżową  powierzchnią pulsują krwawe żyłki, w których krążą dające siły witalne soki. Kisielewska o swoich obrazach mówi COŚ, jakby widziała w nich żyjące własnym życiem byty, które powołała do istnienia w swojej  pracowni.

Michał Suchora