Biennale Malarstwa Bielska Jesień

Jarmoliński Bartłomiej

Uczestnik Biennale Malarstwa "Bielska Jesień" w latach: 2009 i 2007.

 

Urodził się w 1975 roku w Łodzi. Ukończył studia na Wydziale Edukacji Wizualnej łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych. W 2001 roku uzyskał dyplom pod kierunkiem prof. Romany Hałat i prof. Wojciecha Karolaka.

Jest laureatem  II nagrody w konkursie „Artysta i jego dzieło” (Łódź, 2007) oraz zdobywcą wyróżnienia na 39. Biennale Malarstwa „Bielska Jesień 2009”.

 

Artystę zajmuje temat zależności w relacjach między ludźmi (wystawa „Relacje” 2007/2008, Galeria Ateneum Młodych, Warszawa) i problematyka kształtowania  wizerunku publicznego człowieka, który staje się produktem stworzonym na potrzeby popkultury, co odzwierciedlają wystawy „POProgram” (2008/2009, Galeria Ateneum Młodych, Warszawa;  Galeria Zero, Berlin; Galeria Szewska 36, Łódź; Galeria Stara, Łódź) i „Santo Subito” (Galeria Stowarzyszenia Sztuk-Pol, Stróżówka, Łódź). Głównym środkiem wyrazu Jarmolińskiego jest malarstwo i wideo, artysta wykonuje także okolicznościowy performance. Prace z serii „Polski export” z 2009 roku ukazują artystę na okładkach znanych pism dla celebrytów takich jak „Vogue”, „Machina”, „GQ”, „Vanity Fair”. Uzupełnia je film wideo „Ein Künstler aus Polen – ein gutes Produkt”, w którym artysta przeprowadza własną kampanię reklamową, przyrównując swoje umiejętności do innych poszukiwanych na rynkach zachodnich profesji, takich jak hydraulik czy gosposia domowa.

W cyklu prezentowanym na „Bielskiej Jesieni 2009” pt. „Santo Subito” (wł. „święty natychmiast”) artysta uświęca postaci świeckie: artystów, muzyków, projektantów mody. Figury znane z okładek pism, reprezentujące popkulturę XX wieku, dla których wspólną formułą jest nagła i przedwczesna śmierć, występują w roli laickich świętych. John Lennon zostaje „wyświęcony” przez Jarmolińskiego na patrona desperatów, księżna Diana na patronkę papparazzich, a Gianni Versace na patrona celebrytów. Również Frida Kahlo i Pablo Picasso mają od razu iść do nieba jako święci. Rzeczywistość jest jednak nieco odmienna od tej tworzonej przez artystę. Wspomniane nazwiska widnieją dziś na flakonach z perfumami czy butelkach tequili. Komercjalizacja i brak zahamowań spadkobierców pozostawionych przez nich wartości sprawia, że machina napędzania zysków wymaga ciągle nowych ofiar. Chyba, że te „markowe” figury bohaterów ze starych czasów jeszcze się nie zestarzały.