Biennale Malarstwa Bielska Jesień

Pawszak Sławomir

Obrazy są dla mnie zaczynem, bulgocącą materią, w której mieszają się elementy dobrze znanej nam najbliższej rzeczywistości, ale także fragmenty pejzaży z innych planet czy obiekty z innego wymiaru. Być może są one wiernymi portretami jakichś odległych sytuacji rozgrywających się na przeciwległym krańcu naszej galaktyki. Któregoś dnia w półśnie przewinęła mi się pod zamkniętymi powiekami projekcja, w której motywy z konstruktywistycznych obrazów dryfowały po niebie jakiejś nieznanej planety, wśród tajemniczej flory i fauny.

Myślę o moich nowych pracach trochę jako o pustych naczyniach o  potencjale metafizycznym. Chciałbym, żeby miały w sobie tajemnicę i napięcie wyczuwalne w monolicie z Odysei Kosmicznej Stanleya Kubricka. By były niczym tajemniczy przedmiot nieznanego pochodzenia i zastosowania, artefakt znaleziony przez Stalkera w Zonie.

Sławomir Pawszak